11.03.2009

Wędrowiec na krańcu świata

Pamiętam tę rycinę z czasów dzieciństwa. Nie wiem z jakiej okazji z nią się zetknęłam, w jakiej książce zobaczyłam. Pamietam tylko ogromne wrażenie jakie na mnie wywała i to, że lubiłam się jej przyglądać. Kojarzy mi się zatem z dzieciństwem, czymś tajemniczym a jednocześnie bezpiecznym. Znalazłam ją pod nazwą "Flammarion" - nazwisko francuskiego astronoma, który zamieścił ją w swoim dziele oraz pod tytułami "Wędrowiec na krańcu świata" i "Universum". Autor ilustracji, z tego co zdołałam wyczytać, jest nieznany.



1 komentarz:

Anonimowy pisze...

Witaj
Chyba wiem gdzie mogłaś po raz pierwszy zobaczyć tę rycinę. Ja ją zobaczyłem po raz pierwszy w Astronomii Ogólnej Eugeniusza Rybka i wywarła na mnie takie samo wrażenie jak na tobie. Przez lata interesowałem się przez nią astronomią. Jest w niej coś magicznego, a magia ta działa na wyobraźnię.

Pozdrawiam
Sławek Wróblewski